Wspomnienie chwalebnych ran Chrystusa

Liturgia chwalebnych ran Chrystusa była dawniej ze zrozumiałych względów celebrowana w ramach najstarszej liturgii poświęconej Włóczni i Gwoździom. Wkrótce jednak zaczęto ją odprawiać oddzielnie. Nasze Zgromadzenie otrzymało pozwolenie na jej celebrowanie 15 stycznia 1773 roku od Klemensa XIV. Poprzez odmawianie oficjum chwalebnych ran Jezusa Chrystusa pragniemy wielbić Tego, który zwyciężył śmierć, ale zachował znaki swojej męki. Ta celebracja powinna pomóc nam w kontemplowaniu Chrystusa w Jego misterium: “umarły, zmartwychwstały, zasiada po prawicy Boga i wstawia się za nami” (Rz 8, 34; Hbr 7, 25).

Z “Dzieł” św. Bonawentury, biskupa

Szóste przelanie krwi okazuje się najbardziej obfite w chwili przybicia gwoździami. Któż mógłby wątpić, że tyle krwi wypłynęło ze zranionych i przebitych rąk i stóp niewinnego Jezusa? W strumieniu tej krwi nasza róża niech stanie się purpurowa, gdyż właśnie tutaj uwidacznia się najgorętsza miłość i najkrwawsza męka. W wielkości tej męki trzeba dostrzegać potęgę miłości; a ty zauważ ognistość róży miłości w czerwieni męki. Któż kiedykolwiek znosił tak wielkie i haniebne obelgi? Ten, który cierpi, jest Bogiem. Nie chciał ani trochę zmniejszyć ciężaru swej męki. On, który może i usunąć, i złagodzić gwałtowny ból dręczący Jego wiernych, Ten, który umie oszczędzić cierpień bliskim, sobie nie przebacza.
Został schwytany, wystawiony na pośmiewisko i szyderstwa ze strony Żydów i pogan, a gdy przelał już wiele krwi, przybili Jego ręce i stopy. I zawiesili na krzyżu najpokorniejszego naszego Zbawiciela, ukochanego Jezusa. Spójrz tam, w górę, i podziwiaj, jak krwawa róża męki staje się purpurowa na znak najgorętszej miłości! Miłość i męka rywalizują ze sobą, jedna, by być gorętszą, druga, by być czerwieńszą. Lecz oto w cudowny sposób ze względu na miłość męka staje się czerwieńszą, bowiem gdyby nie miłował, nie byłoby to widoczne. W męce i w czerwieni męki objawia się żar Jego potężnej i niezrównanej miłości. Jak róża zamknięta pod wpływem nocnego mrozu otwiera się cała na ciepło wschodzącego słońca i przez otwarte płatki ukazuje w swej żywej czerwieni radosny blask, tak i wspaniały Jezus, zachwycający kwiat nieba, który przez długi czas, po grzechu Adama, był jakby zamknięty z powodu chłodu nocy i nie udzielał jeszcze pełnej łaski grzesznikom, w końcu, kiedy nadeszła pełnia czasów, zapaławszy najgorętszą miłością, otworzył się całkowicie każdą częścią swego ciała i oto w żywej czerwieni krwi zajaśniał płomień róży miłości.
Zobacz więc, jak Jezus zakwitł w krwi tego kwiatu róży. Spójrz na całe Jego ciało: gdzie nie znajdziesz kwiatu róży? Spójrz na jedną rękę i na drugą, spójrz na jedną stopę i na drugą: nie widzisz kwiatów róży? Spójrz na przebity bok: nawet tutaj nie brakuje róży, chociaż jaśniejszej z powodu wody zmieszanej z krwią, gdyż “wyszły z niego krew i woda” (J 19, 34).
O najukochańszy Panie i Zbawicielu wszechświata, Jezu drogi, jak będę mógł godnie Ci podziękować? Od chwili swych narodzin aż do swej nieludzkiej śmierci, a nawet i po śmierci, przelałeś za mnie tyle krwi. Chciałeś przez przelanie swojej krwi ukazać mi ogień swej gorejącej miłości. Ileż płatków powiększa i upiększa Twoją różę! Któż mógłby je zliczyć? Policz strużki i krople krwi, która wypłynęła z boku i z ciała ukochanego Jezusa, a policzysz liście Jego męki i Jego miłości. Pojedynczych zaś kropli jest tyle, ile płatków.

Privacy Preferences
When you visit our website, it may store information through your browser from specific services, usually in form of cookies. Here you can change your privacy preferences. Please note that blocking some types of cookies may impact your experience on our website and the services we offer.